Stephen Sanchez zapowiada album „Love, Love, Love”  Foto: materiały prasowe / Universal Music Polska
materiały prasowe / Universal Music Polska

Stephen Sanchez zapowiada nowy album

Stephen Sanchez zapowiada powrót – i robi to z przytupem. Artysta, którego singiel Until I Found You przełamał barierę dwóch miliardów streamów i wyniósł do popowego mainstreamu, ogłosił premierę swojego drugiego albumu “Love, Love, Love”. Płyta ukaże się 8 maja nakładem Mercury Records, a już dziś możemy zapoznać się z tytułowym utworem, który odsłania kierunek, w jakim podąża Sanchez po debiucie Angel Face.

Miłość w palecie technicolor
Na “Love, Love, Love” Stephen mierzy się z tematem, który towarzyszył mu od początku kariery, ale tym razem pokazuje go w szerszej perspektywie. Nie chodzi tylko o romans – artysta rozmyśla o miłości między partnerami, przyjaciółmi, sąsiadami, a nawet przypadkowymi przechodniami. W tytułowym singlu ewidentna jest idea prostego, ale mocnego przesłania: okazywać uczucie innym, nawet jeśli nie zawsze otrzymujemy je w identycznej formie.

Ta płyta jest inspirowana miłością, którą miałem szczęście otrzymać. Miłością, którą czasem trudno mi okazywać innym, a także moim pragnieniem, by ludzie się jednoczyli. Jak śpiewam w utworze tytułowym – to właśnie to, czego potrzebuje świat! – mówi Stephen.

Brzmieniowa przemiana
“Love, Love, Love” ma być stylistycznym odejściem od retro-romantyzmu i pastelowych aranżacji znanych z Angel Face — Sanchez porzuca charakterystyczne stylizacje inspirowane popem lat 50. i 60. na rzecz bardziej odważnych, barwnych popowych kompozycji. Już tytułowy numer zdradza, że artysta nie boi się intensyfikować palety dźwięków: wokal pozostaje centralnym nośnikiem emocji, ale tło staje się żywsze, intensywniejsze, „technicolorowe” w sensie kolorystyki aranżacyjnej. To krok, który może przybliżyć go do jeszcze szerszej publiczności, nie tracąc przy tym autentyczności, która przyciągnęła fanów na debiucie.

Osobisty klip i hołd dla rodzinnych korzeni
Do singla powstał teledysk o silnym ładunku emocjonalnym — pełen energii, a zarazem intymny. Nakręcony w domu dziadków artysty, obraz jest hołdem dla miejsca, w którym Sanchez po raz pierwszy odkrył swoją miłość do muzyki, przeglądając kolekcję płyt dziadka. Klip jest także wzruszającym ukłonem w stronę długoletniej historii miłosnej jego dziadków; obecność starszego pokolenia nadaje wideoklipowi uniwersalny wymiar — miłość jako codzienna praktyka, a nie tylko temat idealizowanych piosenek.

Singlowe wejścia i dotychczasowy dorobek
“Love, Love, Love” to drugi singiel promujący nadchodzącą płytę; pierwszym był styczniowy “Sweet Love”, który zapisał się jako najlepszy debiut w dotychczasowej karierze Stephena — ponad 500 tys. odtworzeń już w pierwszym dniu. Taki start potwierdza, że publiczność jest ciekawa kolejnych etapów ewolucji artysty.

Choć ma niewiele ponad dwadzieścia lat, Stephen Sanchez zdążył już zebrać imponujący bagaż doświadczeń: debiutancki album Angel Face (2023) zyskał status złotej płyty i zebrał pochwały w opiniotwórczych mediach – NPR, SPIN, V Magazine, FLOOD czy American Songwriter. Przełomem był multiplatynowy singiel Until I Found You, który trafił do Top 25 listy Billboard Hot 100 i — licząc wszystkie wersje, w tym duet z Em Beihold — przekroczył 2 mld streamów. Sanchez bywał gościem największych programów telewizyjnych (m.in. The Late Show with Stephen Colbert, Late Night with Seth Meyers, The Tonight Show Starring Jimmy Fallon) i zdobywał uznanie branży (m.in. nominacja do PUSH Performance of the Year na MTV Video Music Awards 2023). Wystąpił też u boku ikon – wykonał Until I Found You podczas ostatniego w historii występu Eltona Johna na Glastonbury 2023 oraz towarzyszył Lanie Del Rey podczas koncertu w Fenway Park.

Czego możemy oczekiwać?
“Love, Love, Love” zapowiada się na płytę, która z jednej strony kontynuuje intymną narrację Stephena o uczuciach, a z drugiej pokazuje artystę gotowego do eksperymentów z brzmieniem. To próba połączenia klasycznej wrażliwości songwritera z popową dynamiką i kolorystyką, która ma szansę wyróżnić go wśród współczesnych twórców popu. W oczekiwaniu na pełny odsłuch warto zwrócić uwagę na tytułowy singiel i domowy, przejmujący teledysk — to świetna zapowiedź płyty, która może stać się ważnym krokiem w karierze Stephena Sancheza.

Premiera “Love, Love, Love” już 8 maja. Jeśli dotychczasowe sygnały nie kłamią, czeka nas album ciepły, refleksyjny i jednocześnie bardziej kolorowy niż dotąd — i to w najlepszym, popowym wydaniu.

Chętnie stworzymy dla Was więcej podobnych artykułów! Potrzebujemy jednak Waszego wsparcia

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Time limit exceeded. Please complete the captcha once again.