„Król dopalaczy” Pata Howla w kinach od 13 marca
Patrząc na zapowiedź nowego filmu Pata Howla, można odnieść wrażenie, że ktoś nagrał przebój, który z dnia na dzień stał się hitem – tylko że zamiast euforii i biletów na koncert widzimy upadek.
„Król dopalaczy” wchodzi do kin 13 marca i jest opowieścią o błyskawicznym awansie społecznym zwykłego chłopaka, który zbudował imperium „legalnych narkotyków” i w jednym akordzie przeszedł z anonimowości na szczyt. W roli głównej Tomasz Włosok, który w rozmowie o filmie trafnie nazywa swój personaż „człowiekiem, który zatraca się w dążeniu do ‘bycia kimś’”.
Narracja filmu ma dynamikę klubowego seta: początkowe beaty (sukces, pieniądze, rozgłos) wprowadzają widza w trans, by z czasem podkręcić tempo do niepokojącego crescendo. Włosok przyznaje, że historia, choć inspirowana faktami, nie jest biografią konkretnej postaci:
Wiele zdarzeń, które pokazujemy w filmie, miały miejsce w rzeczywistości, ale nie to było dla nas najważniejsze. Budując swoją postać, nie starałem się wejść w buty człowieka, którego okrzyknięto tzw. królem dopalaczy.
Aktor postawił na psychologię bohatera i dramaturgię decyzji, które prowadzą go wprost do moralnej przepaści.
Dawid — jak nazywa się bohater Włosoka — to wstępnie sympatyczny wokal w zespole, którego refren zaczyna wciągać innych.
„Dawid to w pewien sposób zagubiony chłopiec, który na skutek decyzji, jakie podjął, zamienia się w potwora. Jest przebiegłym manipulatorem, tym niebezpieczniejszym, że w pierwszych kontaktach wydaje się normalnym, fajnym, przyjaznym i inteligentnym człowiekiem. Mam nadzieję, że widzowie najpierw go polubią, potem zastanowią się, dlaczego go polubili, a na końcu – go znienawidzą” — mówi Włosok. To opis solówki, która z czasem mutuje w dysonans.
Film nie boi się konfrontacji: nagła sława, szybkie samochody, piękne kobiety i imprezy o nocnym rytmie przeplatają się z konfrontacjami z gangsterami i układami „na najwyższych szczeblach władzy”. Jak w najlepszych narracjach o wzlocie i upadku, pojawia się postać, która nie ulega pokusie – „policjant, którego nie da się kupić” — i stawką staje się wszystko. Reżyser Pat Howl wraz z Katarzyną Samson (współautorką scenariusza) serwuje historię, w której granica między legalnym a zakazanym staje się „tak cienka, jak kreska na lustrze”.
Obsada filmu to lista mocnych nazwisk, które na polskiej scenie filmowej mają status gwiazd: oprócz Tomasza Włosoka (znanego z „Jak zostałem gangsterem”) zobaczymy Vanessę Aleksander („Sala samobójców. Hejter”), Łukasza Simlata („Furioza”), legendarną Grażynę Szapołowską, Jana Frycza, Janusza Chabiora i Agnieszkę Grochowską.
Nie tylko temat i aktorstwo czynią „Króla dopalaczy” wydarzeniem. Film jest pierwszą w Polsce produkcją powstałą w modelu crowdinvestingu, która trafia do szerokiej dystrybucji kinowej. To ważny sygnał dla rynku: społecznościowe finansowanie kinowego „setu” może zmienić rytm polskiej produkcji filmowej i otworzyć nowe możliwości dla niezależnych inicjatyw.
Czy „Król dopalaczy” to przede wszystkim historia przestrogi? Tak — to lustrzane odbicie popkulturowego mitu szybkiego sukcesu. Pytania, które wysuwają się po seansie, brzmią jak refren: czy można zatrzymać się, zanim będzie za późno? Czy miłość wystarczy, by ocalić? Czy publiczność powinna klaskać temu, kto stworzył hit, choć zapłaciło za niego tak wiele ofiar?
Jeśli szukacie filmu, który ma puls i rytm, a jednocześnie nie boi się mrocznego basu konsekwencji, „Król dopalaczy” może być dla was jak koncert, po którym nie da się zapomnieć refrenu. Do kin od 13 marca — przyjdźcie i posłuchajcie tej historii na żywo.










