wt17mar18:00wt20:00Michelle Gurevich • Poznań

Szczegóły

Michelle Gurevich powraca — i robi to po swojemu. W 2026 roku kanadyjska artystka znana z melancholijnego, niejednoznacznego spojrzenia na miłość i samotność przedstawia swój siódmy album, It Was the Moment. To wydawnictwo jawi się jako kolejny rozdział w jej intymnej kronice tęsknoty: nie tylko potwierdza rozpoznawalny, „sypialniany” podpis kompozytorsko-produkcyjny, ale zdaje się przenosić go na nowy poziom ekspresji — bardziej surowy, bezpośredni i przejmujący niż kiedykolwiek wcześniej.

Jeśli ktoś liczył na bezpieczny powrót do znanych formuł, dostaje coś innego: płytę pisaną w okresie żałoby i psychicznego rozchwiania, co słychać w każdym frazie. Gurevich nie ucieka od bólu — wręcz przeciwnie, wchodzi w niego głęboko, wydobywając z niego melodie i obrazy, które poruszają od pierwszych taktów. Jej barwa głosu, zawsze obdarzona aurą chłodnej bliskości, tutaj brzmi jeszcze bardziej odsłonięta; frazy łamią się, zatrzymują, wracają — jak wspomnienia, których nie sposób poskładać w prostą linię.

Brzmieniowo It Was the Moment prezentuje całą paletę tego, co fani Michelle już pokochali: od mrocznego, niemal Lynchowskiego realizmu — z poświatą noir i napięciem rodem z filmowej psychodelii — po momenty eleganckiego, ironicznego humoru. Są tu też elementy wielkiego melodramatu, które sprawiają, że niejedna partia chwyta za gardło niczym stare francuskie chanson. Nieprzypadkowe wydają się porównania do Charlesa Aznavoura czy do wschodnioeuropejskich interpretatorów pieśni — w warstwie emocjonalnej Gurevich gra na tych samych strunach: dramatyzm, nostalgię i teatralną szczerość.

Interesujący jest kontrast między sposobem powstawania albumu a jego scenicznym życiem. Michelle od lat nagrywa i produkuje swoje płyty samodzielnie — w swojej sypialni, z dala od wielkich studiów i producentów — co daje muzyce bezpretensjonalną, niemal domową autentyczność. Jednocześnie na koncertach artystka staje z pełnym zespołem, rozwijając aranżacje i dodając dynamiki, której w wersjach studyjnych najczęściej poszukujemy w subtelnych detalach. To połączenie „bedroom production” i koncertowej pełni sprawia, że jej występy są doświadczeniem zarówno intymnym, jak i widowiskowym.

Fenomen Gurevich to nie tylko muzyka — to kultura fandomu i geografia zasięgu. Jej koncerty regularnie wyprzedają się w miastach tak różnych jak Warszawa, Stambuł, Berlin czy Ateny. To pokazuje, że jej estetyka rezonuje nie tylko z krytykami, ale przede wszystkim z publicznością poszukującą emocjonalnej prawdy. W tej publiczności odnajduje się wschodnioeuropejska diaspora, berlinski ruch queer, a także słuchacze przywiązani do klasycznych, teatralnych pieśni — stąd naturalna bliskość z muzyką Aznavoura, Zeki Mürena czy Nikolaja Slichenki. Jej ballady trafiają do tych, którzy cenią melodramat i introspekcję, niezależnie od granic językowych.

W warstwie stylistycznej warto zwrócić uwagę na kilka cech, które nadają płycie szczególny charakter. Po pierwsze dramaturgia: frazy są często skonstruowane jak krótkie aktorskie monologi, w których dominuje napięcie, niepokój i ironiczny uśmiech. Po drugie: aranżacje — choć oszczędne, to celne; fortepian, subtelne smyczki, gitarowe aluzje i elektroniczne tło tworzą przestrzeń, w której głos Michelle jest zawsze na pierwszym planie. Po trzecie: humor i autoironia — elementy, które zapobiegają przesadnemu patosowi, pozwalając jednocześnie na pogłębienie emocjonalnej narracji.

Dla długofalowych słuchaczy kariery Gurevich It Was the Moment potwierdza, że artystka nie poprzestaje na jednym, rozpoznawalnym stylu. Choć korzenie pozostają — tęsknota, mrok, teatralność — to każdy album dodaje nowe niuanse, nowe odcienie. W czasach, gdy wiele projektów muzycznych funkcjonuje jak produkt szyty na miarę algorytmów, Gurevich utrzymuje rzadko spotykaną spójność artystyczną: na jej płytach słyszymy nie tylko piosenki, ale ciągłość pewnej wrażliwości i osobistego języka.

Na scenie oczekiwać można zatem zarówno znajomych momentów ciszy i intymności, jak i rozbudowanych aranżacyjnie fragmentów, gdy do głosu dochodzi cały zespół. Ten kontrast — sypialniana autentyczność nagrań i teatralna rozpiętość koncertu — jest jednym z powodów, dla których bilety na jej występy znikają tak szybko. W Polsce i poza nią jej publiczność potrafi być lojalna i gorąca; to społeczność, która odnajduje w jej piosenkach własne emocje, osobiste historie i poczucie wspólnoty.

Kalendarium:
Oficjalne kanały sprzedaży biletów to eBilet, Fource i Ticketmaster — linki udostępnione przez organizatorów: eBilet (https://sklep.ebilet.pl/adwv/254453378946433414), Fource (https://fource.pl/pl/events/michelle-gurevich-poz-26/), Ticketmaster (https://www.ticketmaster.pl/event/1022894485). Dokładny harmonogram występów i szczegóły dotyczące godzin podanej imprezy zostaną podane bliżej koncertu; na chwilę obecną (styczeń 2026) organizator nie opublikował szczegółowego timetable’u.

Co dalej? It Was the Moment to płyta, która przypomina, dlaczego Michelle Gurevich znalazła tak mocne, trwałe miejsce w sercach słuchaczy na całym świecie. Jej zdolność do przetworzenia osobistego cierpienia w uniwersalne pieśni o miłości, stracie i tęsknocie sprawia, że każda kolejna płyta jest wydarzeniem. Dla tych, którzy szukają głębokiego, niebanalnego doświadczenia muzycznego — i dla tych, którzy chcą poczuć, że czyjś ból może stać się pięknem — It Was the Moment będzie pozycją obowiązkową. Na koncertach: przygotujcie się na wieczór, który jednocześnie poruszy i rozgrzeje serce, zostawiając w nim echo długo po ostatnim akordzie.

more

Termin

17/03/2026 18:00 - 20:00

Location

Tama Poznań

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Time limit exceeded. Please complete the captcha once again.