Piątek? Jest. Singiel? Jest. T.Love dorzuca „Piąteczek” i weekend zaczyna się oficjalnie!
Po stronie melancholii i zadumy, którą zostawił za sobą “Księżyc nad Rakowcem”, T.Love serwuje materiał lżejszy o kilka kilogramów powagi. Zespół Muńka Staszczyka wypuścił właśnie singiel zapowiadający 13. album studyjny Orajt – i robi to z uśmiechem na twarzy. “Piąteczek” to krótkie, bezpretensjonalne rock’n’rollowe mrugnięcie okiem: prosty riff, chwytliwy refren i więcej luzu niż planów na jutro. Numer nie udaje większej głębi – celebruje moment, kiedy weekend zaczyna grać głośniej, a rzeczywistość robi się odrobinę lżejsza.
Powrót Magilli i T.Love-owy sznyt
Jedną z ważniejszych informacji tej premiery jest powrót do składu Magilli – czyli Maćka Majchrzaka – po ośmiu latach. Muzyk dołączył do pracy przy “Piąteczku” i, jak mówią sami członkowie zespołu, wniósł bardzo “T.Love-owy” klimat do kompozycji. W aranżacji i finalnym kształcie utworu wspierał go Perkoz, co dało efekt wyraźnego spotkania pokoleń i stylów wewnątrz ekipy. “Radość ponownego twórczego spotkania naturalnie zawibrowała!” – komentuje Muniek, dodając, że czuje, iż płyta i trasa będą naprawdę „Orajt”.
Singiel zdaje się idealnie nadawać na rolę nieoficjalnego hymnu weekendu: krótki, wpadający w ucho, gotowy do powtarzania na koncertach i przy barze. To prostota podana w najlepszym rockowym sosie – ironia, dystans do świata i charakterystyczny błysk w oku lidera.
Klip jako spojrzenie na konsekwencje udanego piątku
Do singla powstał też teledysk w reżyserii Wojciecha Skrzypczyńskiego we współpracy z Graffiti Films. Reżyser opowiada, że podczas konsultacji z zespołem narodził się pomysł, by pokazać konsekwencje „udanego piątku” – to, co dzieje się po zabawie, powrót do domu i cena szampańskiej nocy. Skrzypczyński łączy ten motyw z zjawiskiem patostreamerów, które mocno odcisnęło piętno na internetowej kulturze oglądania. Jak mówi reżyser: pomysł zrodził się z obrazów piątkowej nocy, ludzi „mocno zmęczonych imprezą” i refleksji nad tym, co widzowie chcą oglądać oraz jak daleko przekracza się granice dla zdobycia uwagi.
Takie połączenie – rockowa riffownia i nowoczesna, nieco gorzka obserwacja mediów – sprawia, że „Piąteczek” nie jest tylko kolejną piosenką o dobrej zabawie. To utwór, który bawi, ale też podsuwa drobny komentarz do współczesnych zachowań i rytuałów końca tygodnia.
Orajt – premiera i trasa
Singiel jest zapowiedzią pełnego krążka Orajt, który ukaże się dokładnie w piątek 13 marca – data wybrana celowo, z przymrużeniem oka. Zespół nie kryje entuzjazmu: „Jesteśmy mega podjarani płytą i trasą koncertową – czuję, że będzie Orajt! Do zobaczenia na koncertach Kochani!” pisze Muniek.
T.Love zaprasza też na trasę ORAJT, która obejmuje kilkanaście miast w całej Polsce: start 27 marca we Wrocławiu (Stary Klasztor), z kolejnymi przystankami m.in. w Zabrzu, Krakowie, Toruniu, Bydgoszczy, Gdańsku i dalszymi datami jesienią. To zaproszenie nie tylko dla starych fanów, lecz i dla tych, którzy chcą przekonać się, jak brzmi dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych formacji polskiej sceny rockowej.
“Piąteczek” to dowód na to, że T.Love potrafi balansować między refleksją a zabawą – bez zbędnego patosu, za to z wyczuciem chwili i kontekstu. Krótszy niż większość przebojów, ale za to z potencjałem, by stać się soundtrackiem niejednego piątkowego wieczoru. Jeśli Orajt utrzyma podobną energię, przed zespołem kolejny rozdział, w którym stare dobre rockowe rzemiosło spotyka się ze współczesną wrażliwością.










