Jessie Ware w pełnym rozkwicie. Album „Superbloom” już dostępny  Foto: materiały prasowe / Universal Music Polska
materiały prasowe / Universal Music Polska

Jessie Ware w pełnym rozkwicie. Album „Superbloom” już dostępny

Jessie Ware w pełnym rozkwicie — „Superbloom” już dostępne

Niemal dokładnie trzy lata po „That! Feels Good” Jessie Ware wraca z nowym rozdziałem swojej artystycznej biografii. „Superbloom” — album zapowiadają single „Automatic”, „Ride” i „I Could Get Used To This” — pojawił się 17 kwietnia 2026 r. w serwisach streamingowych oraz na CD i winylu. To płyta o dużym, niemal filmowym rozmachu, w której Ware opowiada o kobiecości, intymności i przyjemności, ale robi to z ugruntowaną pewnością siebie dojrzałej artystki.

Na „Superbloom” Jessie zdaje się stawiać na spotkanie fantazji z realnością: rezygnuje z ulotnej metafory na rzecz obecności — dotyku, bliskości, bezpośredniego kontaktu. Jak sama mówi: „Uwielbiam muzykę taneczną i nadal uważam, że to taneczna, groove’owa płyta, ale byłam gotowa pisać o prawdziwych relacjach i docenić miłość, którą mam, a także zmierzyć się z lękiem przed jej utratą.” W słowach tych kryje się sedno płyty — taneczne rytmy służą tu nie tylko zabawie, lecz także refleksji i emocjonalnej szczerości.

Brzmieniowo Ware czerpie szeroko — od ciepła soulu lat 70., przez puls disco, aż po współczesne, kontrolowane aranżacje. Efekt to muzyka, która jednocześnie zachęca do tańca i do słuchania. „Superbloom” ma momenty kino-muzyczne: rozbudowane aranżacje, przestrzeń dla wokalu i momenty, w których emocje eksplodują pełnym, harmonicznym dźwiękiem.

Symboliczna inspiracja płyty — bogini Junona — nadaje albumowi dodatkowy wymiar. Jessie nie pretends to divinity, lecz szuka w tej archetypicznej postaci siły, wewnętrznej pewności i zmysłowości. „Niezależnie od tego, czy mówimy o raju, czy o ogrodzie płodności i obfitości, w którym bawią się boginie, główną inspiracją była dla mnie bogini Junona… Chciałam ją w sobie ucieleśnić” — mówi artystka, podkreślając, że to fani dodali jej odwagi do eksperymentów i autentyczności scenicznej.

Twórczą kontrolę nad albumem Ware mocno podkreśla: podobnie jak od 2020 r., samodzielnie pełniła funkcję A&R, nie oddając nikomu kontroli twórczej. Współpraca z zaufanymi producentami zaowocowała spójnym, dopracowanym brzmieniem — wśród współpracowników znaleźli się James Ford (znany z pracy z wieloma czołowymi artystami), Barney Lister, Karma Kid, Jon Shave (współpracownik m.in. Charli XCX) oraz Stuart Price — nazwiska, które mówią same za siebie, jeśli chodzi o popowy kunszt i wyczucie tanecznej dynamiki. Miks powierzono Benowi Baptie, który ma na koncie prace z Sault, Little Simz czy Adele — dzięki temu „Superbloom” brzmi i szeroko, i intymnie zarazem.

Na płycie znajdziemy zarówno krótsze, chwytliwe single („I Could Get Used To This”, „Automatic”, „Ride”), jak i bardziej rozwleczone, narracyjne fragmenty — preludia i interludia sugerują filmowy, konceptualny zamysł całości. Tytuły takie jak „The Garden Prelude”, „Sauna”, „Mr Valentine” czy „Mon Amour” budują obraz albumu traktującego o ciele, zmysłowości i relacjach w wielu odcieniach.

Jessie Ware ogłosiła też swoją największą dotąd trasę koncertową — jesienią zaprezentuje materiał na żywo, a polscy fani będą mogli ją zobaczyć 13 listopada jako headlinerkę festiwalu Inside Seaside w Gdańsku. To okazja, by usłyszeć nowe utwory w pełnej scenicznemu rozmachu odsłonie — płyta ewidentnie została stworzona z myślą o scenie.

Lista utworów „Superbloom”:

  1. The Garden Prelude
  2. I Could Get Used To This
  3. Superbloom
  4. Automatic
  5. Chariots of Love Interlude
  6. Sauna
  7. Mr Valentine
  8. Love You For
  9. Ride
  10. Don’t You Know Who I Am?
  11. 16 Summers
  12. No Consequences
  13. Mon Amour

„Superbloom” to płyta Jessie Ware w pełnym rozkwicie — dojrzalsza, bardziej bezpośrednia i nadal nieodparcie taneczna. Dla tych, którzy śledzą jej drogę od soulowych korzeni po współczesny pop, to kolejny ważny krok: artystka, która nie boi się łączyć czułości z pewnością siebie i wielkiego, filmowego brzmienia. Jeśli lubicie muzykę, która zaprasza do tańca, a równocześnie opowiada o intymności, „Superbloom” warto poznać od początku do końca.

Chętnie stworzymy dla Was więcej podobnych artykułów! Potrzebujemy jednak Waszego wsparcia

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Time limit exceeded. Please complete the captcha once again.