Finał XXXIV Blues Express Festiwalu. Muzyczna uczta nad Jeziorem Proboszczowskim [ZDJĘCIA]
Po pełnej wrażeń podróży Blues Expressem przyszedł czas na wielki finał nad Jeziorem Proboszczowskim w Zakrzewie. To właśnie tutaj przez kilka godzin publiczność mogła cieszyć się koncertami artystów reprezentujących różne oblicza bluesa – od klasycznego boogie, przez chicagowskie brzmienia, aż po energetyczny blues-rock z elementami funka. Piękna pogoda, świetna frekwencja i doskonała atmosfera sprawiły, że finał był znakomitym zwieńczeniem całego dnia.
Dodge Boogie rozpoczęli koncertowy maraton
Jako pierwsi na scenie pojawili się Dodge Boogie, których festiwalowa publiczność mogła usłyszeć już wcześniej podczas postoju Blues Expressu w Rogoźnie. W Zakrzewie zespół ponownie zaprezentował solidną porcję energetycznego boogie, skutecznie rozgrzewając publiczność przed kolejnymi występami. Był to koncert pełen dobrego rytmu i swobodnej scenicznej energii, doskonale otwierający finałową część festiwalu.




















Klasyczny blues w wykonaniu Boogie Chilli
Następnie na scenie pojawił się poznański Boogie Chilli. To jedna z najbardziej doświadczonych bluesowych formacji w Wielkopolsce, która po raz kolejny udowodniła, że klasyczny blues wciąż potrafi znakomicie wybrzmieć na żywo. Bez zbędnych fajerwerków, za to z dużą muzyczną kulturą i świetnym feelingiem, zespół zaprezentował solidny, dojrzały koncert, który został bardzo ciepło przyjęty przez publiczność.










































Blue Benders skradli show
Jednym z największych wydarzeń tegorocznego finału był bez wątpienia występ szwedzkiego Blue Benders, którzy po raz pierwszy odwiedzili Polskę. Trudno było wyobrazić sobie lepszy debiut. Od pierwszych minut koncertu zespół dosłownie eksplodował energią, zarażając nią zgromadzoną pod sceną publiczność. Dynamiczne kompozycje, znakomita współpraca między muzykami i ogromna swoboda sceniczna sprawiły, że był to jeden z tych koncertów, podczas których nie sposób ustać w miejscu. Interakcja z słuchaczami była tak silna, że wokalista dokończył występ śpiewając wśród tłumu!
Blue Benders pokazali, że współczesny blues może być niezwykle żywiołowy i świeży, nie tracąc przy tym swojego charakteru. Owacje po zakończeniu koncertu mówiły same za siebie – dla wielu uczestników był to jeden z najmocniejszych punktów całego festiwalu. Pozostaje mieć nadzieję, że pierwsza wizyta zespołu w Polsce była jedynie początkiem częstszych koncertów nad Wisłą.








































Boogie Boys jak zawsze w świetnej formie
Po tak energetycznym występie poprzeczka zawisła bardzo wysoko, ale Boogie Boys po raz kolejny udowodnili, że należą do ścisłej czołówki polskiego boogie. Ich koncert był dokładnie tym, czego oczekuje festiwalowa publiczność – świetnym graniem, ogromną dawką pozytywnej energii i doskonałym kontaktem z widzami.
Nie zabrakło również charakterystycznych dla zespołu tanecznych popisów z instrumentami. Te sceniczne układy od lat są ich znakiem rozpoznawczym i niezmiennie wywołują uśmiechy oraz gromkie brawa. Boogie Boys po raz kolejny pokazali, że ich koncerty to nie tylko muzyka na najwyższym poziomie, ale także znakomite widowisko.










































Blues towarzyszył aż do dworca
Finał należał do brytyjskiego gitarzysty Krissy’ego Matthewsa, jednak tym razem nie udało się obejrzeć całego koncertu. Niedługo po jego rozpoczęciu trzeba było ruszyć w drogę powrotną na stację, aby zdążyć na specjalny pociąg Blues Express wracający do Poznania.






















Nie oznaczało to jednak końca muzycznych emocji. Wręcz przeciwnie – niespełna dwukilometrowy spacer przez nocne Zakrzewo odbywał się przy akompaniamencie mocnych gitarowych dźwięków dobiegających ze sceny. Blues niósł się po okolicy jeszcze długo, towarzysząc uczestnikom niemal do samego dworca. Trudno wyobrazić sobie bardziej klimatyczne zakończenie tego wyjątkowego dnia.
Do zobaczenia za rok!
XXXIV Blues Express Festiwal po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z najbardziej wyjątkowych wydarzeń muzycznych w Polsce. Niepowtarzalne połączenie podróży historycznym pociągiem, koncertów na kolejnych stacjach i wielkiego finału w Zakrzewie tworzy atmosferę, której nie da się porównać z żadnym innym festiwalem.
Tegoroczna edycja przyniosła wiele znakomitych koncertów, muzycznych odkryć, niezapomnianych wspomnień oraz nowych przyjaźni zawiązanych na pokładzie muzycznego pociągu. Pozostaje więc z niecierpliwością czekać na przyszły rok, gdy Blues Express ponownie wyruszy w trasę – tym razem już na jubileuszową, 35. edycję festiwalu.










