sob07lut16:00sob18:00Szymon Majewski – Kto panu to zrobił? | Szczecin

Szczegóły
Szymon Majewski — Kto panu to zrobił? Stand-up jak koncert życia Gdy scena spotyka kabaret, a kabaret godzi się z koncertową dynamiką, na świat wychodzi nowy rodzaj występu: Szymon Majewski solo.
Szczegóły
Szymon Majewski — Kto panu to zrobił? Stand-up jak koncert życia
Gdy scena spotyka kabaret, a kabaret godzi się z koncertową dynamiką, na świat wychodzi nowy rodzaj występu: Szymon Majewski solo. Jego „Kto Panu to zrobił?” to nie tyle zwykły stand‑up, co pełen kontrastów recital osobistych anegdot, autoironii i błyskotliwych obserwacji — jakby ktoś wrzucił do miksera najlepsze fragmenty talk‑show, kilka przebojów radiowych i pizzicato ironii godne najlepszych satyrycznych orkiestr. Muzyczna prasa nie może przejść obok tego obojętnie — bo Majewski koncertuje z humorem jak frontman z orkiestrą: z rytmem, dynamiką i refrenami, które publiczność nuci długo po zejściu ze sceny.
Szymon znany jest z tego, że potrafi rozbroić tłum jednym spojrzeniem i zbudować fabułę z pozornie błahej obserwacji. W „Kto Panu to zrobił?” sięga do spraw codziennych i błahych — ale opowiedzianych w taki sposób, że wychodzą z nich uniwersalne melodie ludzkiej wpadki, lęku i odkupienia. Jego język jest szybki, czasem offbeatowy, z solówkami improwizacji, które przechodzą w precyzyjne punchline’y. To jest stand‑up, który brzmi jak dobrze wyprodukowany album: konkretne tracki, chwytliwe hooki, a w finale – jeszcze jeden bis, bo publiczność prosi o więcej.
Tematy na playliście
W programie znajdziemy tropy, które fani Majewskiego już znają i nowe wątki, które zaskakują. Będzie o Netflixie — nie o tym, jak binge’ować, lecz o relacji widza z platformą, o tym, jak algorytmy podają nam życie w odcinkach i jak łatwo w nich zgubić własny rytm. Będzie o Edycie Górniak, lecz nie w sensacyjnej odsłonie, a raczej jako punkcie odniesienia w świecie polskiej estrady i pewnej nostalgii za chwilami, które wydawały się większe niż życie. Pojawią się nazwy leków — Majewski żongluje nimi jak tytułami piosenek, nadając farmakologicznym nazwom nowe, absurdalne znaczenia.
Publiczność zabierze go na pokład: są opowieści o statkach — niekoniecznie tych luksusowych, ale o podróżach, na które wchodzimy z wyczekiwaniem i zostajemy wyrzuceni na brzeg z większą ilością pytań niż zapasów. Będą zaczepki na Brackiej — ulicy tak warszawskiej jak refren dobrze znanej piosenki — gdzie przetapiają się drobne zdarzenia w komizm sytuacyjny. I tak, usłyszymy też historie o rankingach, w których Szymon „zawsze przegrywał” — opowiedziane z takim luzem, że nawet wstydu nie ma, a jedynie wspólne śmiechy.
Muzyczna kamera: David Guetta, Instagram i analiza „na żywo”
Jednym z zabawniejszych motywów jest Majewski analizujący Davida Guettę — ale nie jak DJ‑krytyk, tylko jak obserwator kultury masowej, który stara się wyjaśnić, skąd się bierze globalny beat i dlaczego niektórzy tancerze na Instagramie mają rytm lepszy niż politycy argument. Instagram Gosi Rozenek zostaje potraktowany jako fenomen popkulturowy, scena, na której kreuje się tożsamość i gdzie każdy „wbijający” się w feed ma swoje pięć minut. Wszystko to Szymon podaje z muzycznym wyczuciem: tempem, pauzą i waniliowym hookiem, który nie raz rozbawi do łez.
Autoironiczny frontman w czasach internetu
To nie jest show, w którym komik stoi wyłącznie za mikrofonem i zrzuca punchline’y z taśmy. To spektakl człowieka, który swoje wzloty i upadki nosi jak element scenografii — czasem w klamrze żartu, czasem w mocnym, samotnym akordzie. Majewski nie boi się śmiać z własnych nerwic, przegrań i kompleksów. W czasach, gdy kultura memów i cancel culture potrafią jednego dnia wynieść, a drugiego skazać na zapomnienie, jego sposób na samoodprężenie jest czułym i bezlitosnym catwalk’em prawdy: wystawia siebie na wesołość tłumu, a jednocześnie wyprowadza z niej coś, co łączy ludzi.
Dlaczego warto iść?
Bo to spotkanie z żywym dowodem, że estrada i stand‑up nie muszą być monotonnym monologiem. To wydarzenie, które rozbawi, bo nie boi się poruszyć tematów krępujących; poruszy, bo robi to z humorem ludzi, którzy przeżyli trochę lat na scenie; i zaskoczy, bo potrafi przemienić drobne obserwacje w coś, co brzmi jak refren dobrze napisanej piosenki. Publiczność wychodzi stamtąd jak po koncercie: z przeponą w stanie jogi i z głową pełną fraz, które chce zanucić dalej.
Kilka nut producenckich — forma i tempo
Wizualnie i brzmieniowo Majewski stawia na minimalizm, który podkreśla opowieść. Scena przypomina klub studyjny: jedno światło, mikrofon, czasem dźwiękowy sample, które Majewski wykorzystuje jak perkusyjne uderzenia w opowieści. W jego występie jest plan dramaturgiczny: otwarcie z kilkoma „przebojowymi” obserwacjami, środkowa część bardziej intymna, gdzie pojawiają się historie osobiste, i finałowy crescendo — lawina żartów, które zderzają się z ciepłem publiczności. To show z dobrym pacingiem, które oddycha i potrafi wycisnąć z sali pełen ładunek śmiechu.
Mała korekta faktograficzna
W zapowiedzi pojawia się „57‑letni facet”. Warto doprecyzować: w 2026 roku Szymon Majewski jest w wieku około późnych pięćdziesiątek — warto sprawdzić konkretną datę urodzenia, jeśli zależy nam na precyzji promocji. To drobny szczegół wobec tego, co naprawdę się liczy: jego energia sceniczna jest świeża, a dowcipy — dobre.
Dla kogo ten spektakl?
Dla ludzi, którzy kochają muzyczny rytm narracji; dla widzów znających polską scenę medialną i gotowych na geopolitikę żartów popkulturowych; dla tych, którzy lubią, gdy satyra jest ciepła, a śmiech — trochę melancholijny. „Kto Panu to zrobił?” to też propozycja dla fanów Majewskiego, którzy chcą zobaczyć go na żywo — nie jako prowadzącego show, ale jako singera‑opowiadacza własnych historii.
Zakończenie — encore
Szymon Majewski w programie „Kto Panu to zrobił?” pokazuje, że stand‑up może być jak koncert — pełen zwrotów akcji, motywów przewodnich i chwytliwych refrenów. To występ, który śmieje się z nas i z samych siebie, który nie boi się tempa, pauzy i ciszy. Jeśli szukacie wieczoru, który połączy inteligentny dowcip z muzyczną energią sceny, kupcie bilet — bo taki set ciężko zapomnieć, a pytanie „Kto Panu to zrobił?” zostaje z publicznością na długo, niczym chwytliwy motyw piosenki, który nuci się w głowie jeszcze długo po wyjściu z sali.
more
Termin
07/02/2026 16:00 - 18:00
Location
Nowa Dekadencja - Szczecińskie Centrum Kultury








![Magdalena Zamoroka Ten stan ; [Singiel] Foto: Magdalena Zamoroka Ten stan ; [Singiel] Foto:](https://afterwork.art/wp-content/uploads/2026/01/6m1Cyv-150x150.jpg)

