nd10maj14:00nd16:00Spektakl Triathlon Story - 10.05.2026 Gdynia

Szczegóły

Crescendo hotelowego wieczoru — „Triathlon story” rozbrzmiewa humorem i męskim braterstwem

W świecie, w którym rytm serca wyznacza tempo życiowych wyborów, a oddech staje się metronomem ambicji, pojawia się spektakl, który trafia prosto w klatkę piersiową widza. „Triathlon story” to teatralny utwór napisany z wyczuciem komicznego pulsu, w którym cztery męskie głosy spotykają się w jednym, klaustrofobicznym akcie — hotelowym pokoju. I choć łącznikiem jest sport, a konkretnie triathlon, prawdziwa nuta brzmi tutaj gdzie indziej: w kontrastach charakterów, w komicznych konfliktach temperamentów i w nagłych, absurdalnych zwrotach akcji, które stopniowo przeobrażają antagonizm w nieoczekiwaną, autentyczną przyjaźń.

Scenariusz Doroty Truskolaskiej Alibert i reżyseria Piotra Nowaka operują scenicznym timingiem jak mistrzowie rytmu. To dialogi zaprojektowane z precyzją taktów — krótkie, staccato wypowiedzi przechodzą w dłuższe frazy pełne refleksji, a wszystko to przy akompaniamencie śmiechu publiczności. Tekst ujawnia się powoli, odsłaniając kolejne warstwy życiowych motywacji: jeden przyjechał, by odnaleźć utraconą formę i godność, drugi — by udowodnić sobie, że jeszcze ma czym oddychać, trzeci szuka ucieczki od codzienności, czwarty natomiast pragnie jedynie wyprowadzić na pole bitwy własne demony. Różne powody, z których każdy rezonuje innym tonem — i to rezonowanie tworzy muzykę spektaklu.

Muzyka sytuacji: od szmeru telefonu po skok adrenaliny

Choć „Triathlon story” nie jest spektaklem musicalowym, język gazety muzycznej najlepiej oddaje jego dynamikę. Każde zdarzenie ma swój rytm: od cichych, niemal ambientowych momentów stawania twarzą w twarz z samotnością, przez pulsujące, komediowe crescendo nieporozumień, aż po perkusyjne uderzenia groteski, które eksplodują w brawurowych sytuacjach. Scenografia — hotelowy pokój, z walizkami, numerkami startowymi, kaskami i suchym strojem triathlonisty — staje się sceną orkiestry męskich losów. Dźwięki bywają drobne: brzęk żelowego żelaza dla sportowców, szelest foliowej torby z batonami energetycznymi, tupot butów na wykładzinie — ale w sumie tworzą ścieżkę dźwiękową, którą reżyser wykorzystuje na korzyść tempa opowieści.

Humor na najwyższym biegu

„Triathlon story” rozbraja szczerością. To komedia sytuacyjna z inteligentnym poczuciem humoru, które płynie naturalnie z charakterów postaci, a nie z tanich gagów. Śmiech z sali nie jest jedynie reakcją — staje się instrumentem, z którym aktorzy wchodzą w dialog. Widz śledzi z rosnącym uśmiechem kolejne brawurowe sytuacje: pomyłki, nieporadne próby maskowania własnych słabości, nieudolne kłamstwa, które obracają się przeciwko ich twórcom. Ta energia nie zwalnia ani na chwilę — tempo spektaklu jest szybkie, lecz precyzyjne; jak dobrze wyćwiczony set perkusyjny, który w odpowiednim momencie puszcza luz i pozwala na chwilę oddechu.

Postaci jako instrumenty — cztery różne barwy

Autorzy nie malują bohaterów w jednym kolorze. To orkiestra skrajności i niuansów. Wyobraźmy sobie poszczególne partie:

  • baryton o znużonej barwie — mężczyzna, który startuje z poczuciem, że sport to ostatni bastion godności; mówi wolno, z ciężarem doświadczeń,
  • tenor młodzieńczej werwy — aspirujący, pełen nadziei zawodnik, dla którego triathlon to test tożsamości,
  • alt ironicznego dystansu — członek, który ucieka od życia rodzinnego, wykańcza swoje demony suchym żartem,
  • bas zaskakującej czułości — na pozór kamienny, lecz z trzepoczącym gdzieś pod powierzchnią sercem.

Konflikt i porozumienie — od dysonansu do harmonii

Co ich dzieli? Wszystko. Co ich łączy? Triathlon — ale bardziej jako metafora niż jako sport. Spektakl pokazuje, że nawet osoby pozornie nieprzystające do siebie mogą znaleźć wspólny rytm, bo ostatecznie wszyscy mierzą się z tym samym: strachem przed porażką, potrzebą uznania, pamięcią o dawnych zwycięstwach i ranach. Absurdalne zdarzenia, które wymykają się spod kontroli, działają jak katalizator: stawiają bohaterów w sytuacjach, w których maski spadają, a prawda wychodzi na światło dzienne. W tym właśnie momencie rodzi się męska wspólnota — nie tania fraternizacja, lecz coś autentycznego, moment prawdziwego porozumienia.

Reżyseria Piotra Nowaka i pióro Doroty Truskolaskiej Alibert

Współpraca twórców daje efekt zręcznego połączenia komedii i refleksji. Reżyser Piotr Nowak wydobywa z tekstu to, co najważniejsze: tempo, rytm i przestrzeń dla aktorskich wariacji. Scenariusz Doroty Truskolaskiej Alibert balansuje między żywiołową zabawą a miejscami głębszej melancholii, dzięki czemu spektakl trafia do różnych emocjonalnych rejestrów publiczności. Ten duet sprawia, że „Triathlon story” bawi od pierwszej do ostatniej minuty, ale też zostawia po sobie subtelne echo — pytania o męskość, przyjaźń i to, co naprawdę liczy się na mecie życia.

Wirtuozeria aktorska i reakcje publiczności

Bez względu na wielkość sceny, sztuka ta potrzebuje aktorów, którzy potrafią grać frazy — nie tylko słowa, ale i pauzy, gesty, spojrzenia. Mistrzowska gra aktorska, o której mówi komunikat, objawia się w umiejętnym dawkowaniu humoru i w odważnych decyzjach: kiedy śmiać się w głos, a kiedy milczeć, by scena nabrała mocy. Widz wychodzi z sali z poczuciem, że uczestniczył w koncercie emocji — był i komedią, i balladą.

Tematy ponad sportem — co spektakl mówi o współczesności

Triathlon w „Triathlon story” to pretekst do rozmowy o presji sukcesu, o kultu młodości i wydajności, tej społecznej narracji, która każe nam nieustannie rywalizować. Ale to także zaproszenie do empatii — pokazanie, że za twardymi fasadami kryją się historie warte uwagi. Spektakl porusza więc tematy uniwersalne: próby zrozumienia drugiego człowieka, potrzeby wspólnoty i zdolności do zmiany, nawet wtedy, gdy wydaje się to niemożliwe.

Dla kogo jest ten spektakl?

Dla wszystkich, którzy lubią inteligentną komedię z pazurem. Dla fanów sportu, którzy docenią odniesienia i smaczki związane z triathlonem, ale też dla tych, którzy sportu nie kochają — bo „Triathlon story” to przede wszystkim historia ludzi. Dla widzów szukających rozrywki, która oprócz śmiechu daje też chwilę refleksji — i to w tempie, które nie pozwala się nudzić.

Kalendarium:
Tego dnia odbędą się dwa spektakle: o godzinie 16:00 oraz 18:30.

Uwaga od redakcji — sprawdzamy daty
W przesłanym materiale nie podano konkretnej daty wystawienia spektaklu — znajduje się jedynie informacja o godzinach przedstawień. Dzisiaj mamy rok 2026 (22 stycznia 2026). Zanim zaplanujesz wyjście, sprawdź proszę aktualny repertuar teatru lub organizatora i dostępność biletów — godziny podań obowiązują w dniu zapowiedzianego przedstawienia, dlatego warto potwierdzić datę i miejsce.

Podsumowanie
„Triathlon story” to spektakl, który gra na wielu strunach — komedii, dramacie, irytacji i czułości. Jak udany koncert, pozostawia w pamięci motyw przewodni: że w życiu liczy się nie tylko meta, lecz także to, z kim dzielimy drogę. Jeśli szukasz przedstawienia, które rozśmieszy, poruszy i zostawi z uśmiechem oraz nieoczywistą refleksją, to ta inscenizacja jest pozycją obowiązkową. Przygotuj się na tempo, bo to spektakl, który nie zwalnia.

more

Termin

10/05/2026 14:00 - 16:00

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Time limit exceeded. Please complete the captcha once again.